– TETRAHYDROKANNABINOL – powiedział Maks – Co o tym myślisz?

– No nie wiem sam – odparł Borys…

– Patrz, spada, teraz, szybko, powiedz życzenie – przerwał Maks wskazując na spadającą gwiazdę.

– Chcę, aby Marihuana była legalna – wykrzyczał Borys!

– Ty, Tetrahydrokannabinol ty nie pierdol tyle tylko odpalaj tego blala – wtrącił się Florek wychodząc z Mitsubishi

– To kto odpala – zapytał Feliks.

– Prawo Paskala, kto skręca ten rozpala nie, czasem myślę, że sam Paskal wymyślił te prawo – skwitował Mikołaj.

Borys wykrzesał iskrę ze starego Zippo. Sztachnał się tak mocno, że joint rozpalił się krzywo. Poślinił i podał dalej w lewą stronę.

– Dla mnie jest legalna – powiedział Florek sciągając trzy buchy, po czym podał dalej.

Chłopaki wybrali się nad morze sportowym autem Florka w najbardziej gwiaździstą noc w roku. Końcem sierpnia. Nieopodal samochodu płoneło ognisko w wykopanym dole. Drewno przyjemnie trzaskało, a iskry biły ku niebu. W taką noc marzenia się spełniają…

Poczułem się jakbym na ułamek sekundy zamknął oczy. Wszystko ucichło. Jakbym się skurczył wewnątrz siebie, a końcówkami nerwów wyczuwałem falowanie. Spokój. Wytchnienie. Cały świat! Był z boku, ale przede mną otworem. Czas zatrzymał się, co jutro, co w planach, co za godzinę. Zmartwienia. Tu i teraz. Ekipa. To moi najlepsi przyjaciele. Znam ich, znam ich od zawsze. Tylko ich mam. Nie licząc rodziny. Oni są jak rodzina, ale zza oceanu.

Wpatrywałem się w ognisko, w wielką improwizacje płomienia. Jak to jest – pomyślałem. Ogień, tak destruktywny jednak daje ciepło. Zdaje się dostrzegałem momentami twarze w płomieniach.

– Nie patrz się w ogień bo się posikasz w nocy – bąknął kumpel.

– Co z tym tetrahydrokannabinolem, zagłosujmy.

– Może tak, kto jest przeciw?

– Ja, nie powinniśmy tego nazywać.

– Dlaczego?

– Bo będą problemy, zaufaj mi.

– Jak coś się nie nazywa to przecież nie istnieje!?

– Co ty pierdolisz, a Lord Voldemort?

– Matka wie, że ćpiesz?

– Hahaha, bardzo śmieszne.

– Jestem hardkorem!

Jest rok 7029 na Koronawirusie zabroniono sprzedaży nasionek Marihuany, to tak jak z Tytoniem – tysiące lat temu. Zioło? Mamy je. Skąd? Nie wiem i wole nie wiedzieć, za posiadanie ziarenek wypalają znak na skórze. Taki osobnik jest poza obiegiem. Poza systemem. Jest krótko mówiąc – nie obsługiwany.

Cena zioła poszybowała w niebiosa. Ludzie oddają wszystko za ten smak. Za tą chwilę, za ten seks sam ze sobą. Ci po drugiej stronie to osobna nacja. Głazy jak o sobie mówią. Znam kilku Głazów, ale wole nie pokazywać się z nimi publicznie – to zabronione. Jak by Cie zobaczyli Duchy z takim Głazem to odrazu masz chipa. Wiedzą, gdzie jesteś, słyszą co mówisz, widzą przez Twoje oczy, a nie którzy mówią, że nawet rejestrują Twoje myśli na Q.

Florek jest Duchem, ale on jest jak dobry Duszek. Gdyby wiedzieli co robi, nie wiadomo co by z nim było. Nikt nie wie.

Q weszło w 5927 roku. Q1 lub jak niektórzy mówią: “predator”. Niektórzy mówią, że to zerówka i jest najlepsza. Q to wbudowany egzokomputer w przedramieniu. Ma go każdy, każdy kto rodzi się w szpitalu. Nie chciał byś żyć bez Q, kontroluje wszystkie Twoje parametry życiowe, termoregulacje, a przede wszystkim nie musisz jeść ani pić. Podobno ludzie z “zerówką” są nieśmiertelni i się nie starzeją, a kolejne różnią się długością życia jaką są w stanie zaoferować, i każdy kolejny Q jest coraz słabszy. Te, które mamy starczą na 6234 lata. To wieczność lub oka mgnienie. Żyjemy na Koronawirusie dostatecznie długo by stwierdzić, że czas postępuje. Choć końca nie widać, czujemy go. Podskórnie.

To dopiero ma się zdarzyć. Ludzie mówią o czymś co nadchodzi…

Q zasilane jest Złotem. Skonfiskowano Złoto z całej Planety. Za posiadanie Złota grozi kara śmierci, tak mówią. Należy je przekazać Systemowi. Nasze nie nie mają jądra z czystego Złota. Mówią, że musi starczyć dla wszystkich.

Nigdy nie widziałem Złota. Mówią, że jest jak Słońce.

Słońce, w które nie można patrzeć, bo oślepniesz.

Podobno nie można wymienić jądra – bo umrzesz. Podobno. Podobno są tacy co rozkopują groby, by zgrabić obrączki ślubne, tych już nie ma w obiegu. Podobno wszystkie są już zgrabione.

Podobno System jest zły, ale ja tak nie uważam.

Jedzenie? Nie ma żadnego jedzenia, bo nikt go nie potrzebuje, nie produkuje się, woda, po co Ci woda skoro nie musisz, ani nie możesz pić. Skóra, czyli “skafander” zespolona jest z ciałem, nigdy się nie myłem. Teraz mam nowy program, nową skórkę skóry. Modyfikuje ubranie na bieżąco.

Obecnie na Planecie nie robi się nic. Nie ma roboty. Są funkcje. Najgorzej, albo najlepiej jak nie masz funkcji, ale to musisz być Głazem.

Jeden z Nas jest w Systemie, wpieli go, wiemy to wszystko od niego, ale on czasem już sam nie wie co wie, albo co może nam powiedzieć, jak to mówi: “to dla waszego dobra”.

Jest nowy.

Choroba, a co to jest choroba. Ja nie znajo.

Mówią, że System nazywał się kiedyś Internet i zniknął wraz z nadejściem Q. Można z niego dzwonić, ale to jak przekaz myślowy, słyszysz czyjś głos w bani,  czy możesz wyświetlać obrazy w umyśle, a ten cały System to podobno jest niczym z Kosiarza Umysłów, ale nie widziałem tego filmu.

Nagle na moim Q zapaliła się czerwona dioda.

– Ja pierdole, mam chipa – wykrzyczałem

– Pokaż, o kurwa, zamknij mordę

– Dawaj Grypserke

– Zamknij oczy!

– Z tymi patrzeniem przez oczy to bujda

– Zamknij oczy i nie pierdol.

Grypserka to mikro notatnik, mam ja od Głaza, to na nim robi się interesy i nie tylko. Ludzie tak są zastraszeni Chipem, że boją się mówić jak zdobywają Zioło od Głaza. Piszą wszystko na kryptowanym notatniku – “Grypserce”. Głazy mówią, że jest tak zakryptowana, że nawet jak przez oczy paczą to nic nie przeczytają. Łączy się z Q przez protokół gamma. Jedyny otwarty.

$ To co teraz robimy

$ Mnie nie pytaj

$ Weź mu zrób przepaskę

$ OK

$ Nie OK, OK tylko zapierdalaj

Wygenerowałem pasek tkaniny z Q po czym zasłoniłem oczy kompana. Systemowcy mają drukarkę atomową w Q. To pierwszy raz jak zobaczyłem, że ta dioda rzeczywiście może się zapalić. Tak patrzyłem w nią i patrzyłem, aż w końcu zgasła.

-Ty, zgasła, patrz

– Cicho!

– Patrz

Chłopaki zerkli na Q kumpla i już nie paliło się tam nic.

– Zjarałeś się!

– Aś mi stracha napedził, ja pierdole, myślałem, że zaraz się zesram.

Przygotowywaliśmy się na tą chwile długo, maski na oczy były zabronione do generowania z Q, tak samo jak Zioło i inne rzeczy, był cały niekończący się wykaz.

My tu gadu-gadu, wtem niczym grom z jasnego nieba spadł kawał czegoś z napisem Ziemia.

Miało takie rączki, szyjkę i platformę – całe było niebieskie z brązowym napisem: “Ziemia”

– Co to kurna bele?

– Złom z jasnego nieba, ja pierdziu.

– Sprawdz mi tego Ziemia w Systemie

– Pusto