To zdarzyło się coś z 2 wieki temu. Na Koronawirusie nie było Marihuany, lecz kiedyś spadł jakiś złoty dysk z nagraniami, a pozatym znaleziono ziarenka zioła. Na początku każdy mógł je uprawiać, jednak później zdelegalizowano pestki i kwiaty. Był to produkt deficytowy, a mówi się, że ziarenek ganji już nie ma, a są jedynie klony. Towar załatwia nam jeden Ziomek od Głaza. Trzeba zapłacić za to pracą, czasem trzeba coś dla niego zrobić, albo chce jakiś sprzęt na zamiane, różnie jest. Ostatnio prosił by załatwić mu delabiryzator. Zazwyczaj chce tego, co nie można wygenerować z Q. Wtedy jest najgorzej. Głazy noszą ciuchy, nie tak jak my. My mamy hologram z ubraniami generowany przez skafander.

Światem rządzi Y. To super komputer, który włada wszystkimi Q. Systemowcy to Ci, którzy zostali podłączenie przez Y do systemu. Wszystko uległo zmianie, gdy Y stał się niezwykle potężny. Zaaplikowano mu wzór: “Mechanizm wiecznego istnienia”. Który głosi, że jeden dzielone przez zero równia się liczbie pi. To wtedy stał się krach Internetu i weszedł System. Nikt nie wie jak dostać się do Systemu, ale mówi się, że Y chce być obecny przez nich jak przedłużka. Może wybiera tych, których parametry są odpowiednie. Jedno jest pewne, jak się czerwona dioda nie świeci to nie nasłuchuje, ani nie patrzy. Gadają, że Y jest taki zły na te ziarenka Konopi bo sam nie może zajarać, a sczipował tyle jaraczy, żę nie może zdzierżyć ich radości. Duchy z definicji muszą zgłaszać jak ktoś ma ziarenka, bo do kwiatów nie ma takiej procedury, ale Florek to nie robocop i ma inne dyrektywy. Czasem myślę, że dali nam Ducha do ekipy dla naszego bezpieczeństwa bo jest kozakiem. Poruszamy się piątkami po Planecie, ale nie spotkaliśmy jeszcze żadnej innej ekipy. Chyba jesteśmy jakimiś wybrańcami. Nie wiem, czy Planeta jest duża bo nie doszedłem jeszcze do końca. Jest jedno miasto i niechwieje. Miasto nazywa się City, a niechwieje są poza miastem. Nas wykopali z City na specjalna misje za jaranie zioła – mamy znaleść ziarenko Marihuany, tylko męskie, bo podobno te klony to same samice. Możemy porwócić do City tylko z męskim ziarenkiem Konopi. Tylko, że nam wcale się nie spieszy. Głazy mają zioło, ale o ziarenkach nie ma rozmowy. Głazy maja swoje miasto Bity, ale narazie mamy tam zakaz wjazdu.

 

Mitsubishi Florka spadło dawno temu na pagórek i nim pomykamy po jaranie do Głazów na widzenie. Pomieszkujemy w Iglo wygenerowanym z Q. Nie odrazu wpieli Ziomka w System, czasem myślę, żę to ułatwienie, bo jest dzicz i dzikie bestie za miastem. Iglo jest jak z kapsułki Bulmy, się robi makro i jest baza, a potem można se schować do kapsułki jak ruszamy w teren. Z Głazami jest zasada milczenia i wszystko na temat. Ja mam funkcje archiwisty i mam pisać dziennik kapitański. Tak go napisze, że nie będziecie wiedzieć, który to ja. Dlatego mogę pisać siódmej osobie i ten tego lub wysysać z palca. Takie są założenia.

Siedzimy sobie w Iglo i czas mija, chyba se coś zajaramy.

$ Halo Koronawirus, daj mi Głaza do Grypserki

$ No siema, siema. Ile tam dziś trzeba #

$ No piąteczke, jak zazwyczaj

$ No to dobre, podjedź mi za górkę za kfadransik i godzinkę #

$ Zrozumiałem, bez odbioru

To ostatni Topik  przed dostawą, zjaramy teraz z Bonga. Cybuch dobry faja szklana.

– Weź tam co nabij i się zbieramy powoli bo jest dowcip drogi.

– Tylko bez Tytexu bo mnie drapie w gardło

– Dobry Tytex nie jest zły, bo nie starczy na nas pięciu.

– No też prawda, dobrze, że nam tytex do generatora dodali, weź tam wygeneruj

Blah. I jest Tytoń, atom do atoma w prędkości światła i już jest. Wooom! W City nie ma szlugencji z generatora, ale my jesteśmy grupa operacyjna i mamy przywileje, a to jeden z nich. Bongo ma z 30 centymetrów jest szklane i przeźroczyste, ma kątówkę, żeby se mordy nie smażyć jak przypalasz cybucha.

– Sprzęgło!

– A no ja.

– Yhhh pryhh uyhh

– O teraz to się upaliłeś

– A tam gówno, lepiej bez kaszlenia, się tak gada tylko

– No to dawaj mixtape z tlenem to się nie pokaszlesz i rozsądne buhy

– O to jest to

– Buhy, łakomczuchy, weź tam zostaw co i dla mnie

No to dobra, pojarane, bo na trzeźwo to ten świat jest nie do przyjęcia. Tak się mówi. Zresztą co tu robić. Odrobina, szczypta fantazji na tym dziwnym świecie.

– Weź tam wyleź z Iglo bo Cie zaraz z mikromanizuje

– Mówi się – zmikronizonuje

– No to weż go zmikronizonuj, bo to już ósmy raz tam kapucyna wali wanker a to cza po zioło jechać

Zawsze straszę  zmikroinizonacją ale czytałem instrukcję, że normalnie w Iglo se będzie.

Ffffuuuuuuum. Jeden koleszka został w Iglo, gdy wszyscy byli już na zewnątrz przy furze. Iglo zamieniło się w piłeczkę wielkości Ping-Ponga.

– Jak wyjdzie to będzie zły, tyle Wam powiem

– No to nie wiem, powiększ go szybko może

– Weź tam jebnij Makro

– Dawaj, dawaj bo się skapnie, ale działa nie?

– No w instrukcji napisali. Potwierdzone naukowo, To wiadomo, że tak jest. Jak pisze potwierdzone naukowo to zawsze tak jest.

– Chyba raczej udowodnione naukowo…

– Czekaj, czekaj. To weż tam popraw w instrukcji na wszelki wypadek

Makro, zawsze robi wrażenie bo czuć swąd pietruszki i kalafiora w 79 stopniach Aberdera. Rzuciłem piłeczkę na Wirusa krzycząc: “MAKRO”

– Czy ktoś tu coś powiększał? coś mi tu śmierdzi – wyrzekł Ziomek wychodząc z Iglo

– E nie no co ty, nie e

– Nie turlałem dropsa tylko uwalniałem orkę, a to różnica.

– No dobra sminokronizowalem Cie ale to udowodnione naukowo

– A to dobra, nie gniewam się

– I za to Cię lubię

– Dobra, chłopaki, bo tu trzeba po zioło jechać, kaman do fury

– Weź tam to Iglo zostaw, przecież nie ukradną, w drogę, nie ma czasu.

Zajechali my za górkę z włączonymi światłami bo już było za chwilę w pół do komina.

$ No to jak tam, macie ten delabiryzator #

$ O ni Chuja zapomniałem

$ Nie ma delabiryzatora, to nie będzie jarania #

$ Ej no, nie bądz taki, nie ma tego w Google, to nie takie proste

$ A na co Ci taki delabiryzator?

$ Nie mogę Ci powiedzieć bo to ściśle tajne, a jaranie też nie wygenerujesz. #

$ No to nie wnikam, a jak nie delabiryzator to co innego Cię interesuje?

$ Hmmm. Przynieś mi źeńskie nasionko Marihuany. #